Siła marzeń – przeniosłem biuro na plażę

4 stycznia 2013 roku do listy moich marzeń dołączyło „spędzić zimę w ciepłym kraju”.

Iskrą do mojego pierwszego zimowania było chyba to, że nie przepadam za tym, co wiąże się z zimą w polskim mieście. To całe ubieranie się grubo, grzanie przy każdym wejściu do sklepu czy autobusu, odśnieżanie auta, problem z odpaleniem, wypadki i zaskoczeni drogowcy. Jednak najgorsze są krótkie dni i brak słońca – albo sypie, albo pada, albo jest „tylko” pochmurno. Od dawna się śmieję, że powinienem się urodzić w ciepłym kraju, bo działam na baterie słoneczne.

Kiedy aktualizowałem swój styl życia (ang. lifestyle), z kilku źródeł wróciły do mnie inspiracje:

  • Mój tata służbowo spędził 6 kolejnych zim w Kongo.
  • Richard Branson jest właścicielem wyspy Necker i na niej mieszka,
  • Tim Ferris z Azji prowadził firmę w USA,
  • Alex Barszczewski przez lata spędzał Gypsy Time w ciepłych krajach.

Od dawna o tym myślałem, ale wydawało się tak odległe, że dopiero rok temu wpisałem to na listę marzeń. Postanowiłem, że chcę spróbować czy to jest dla mnie. Sprawdziłem nawet, gdzie można kupić sobie taką bezludną wyspę, na razie jednak mnie nie stać, ale jeśli też o tym myślicie, sprawdźcie biuro nieruchomości. Zaczęliśmy z żoną rozważać różne miejsca na wyjazd, odrzuciliśmy ze względu na córkę Filipiny i Wyspy Karaibskie.

W końcu zapadła decyzja – jedziemy na Wyspy Kanaryjskie, dokładnie na Fuerteventurę. Kupiliśmy bilety z Berlina i zarezerwowaliśmy apartament. Uprzedziłem klientów, zrealizowałem usługi, które wymagały mojej obecności lub zaplanowałem je po powrocie i zadbałem o wszystkie formalności.

Przez ponad 5 tygodni chodziłem w japonkach (buty tylko do biegania), szortach i t-shirtcie (w zimniejsze wieczory zakładałem cienki softshell). Jedliśmy razem śniadanie na tarasie, później praca i wspólny obiad. Poza tym spacery, plażowanie, zwiedzanie wyspy. Spełniłem też kolejne marzenie o surfowaniu i, mimo otarć od deski, była to świetna zabawa.

Nie pojechałem tam na urlop, pojechałem tam żyć. Słyszeliście kiedyś, jak mówiłem, że chciałbym pracować w kolorowych shortach, ze stopami w piasku i pić drinka z parasolką? Tak sobie to wymarzyłem! (parafrazując skecz „Drzwi” Kabaretu Moralnego Niepokoju).

Pewnie jeszcze długo nie spełniłbym swojego marzenia o przeniesieniu biura, gdyby nie decyzja o tym. Później zostało mi tylko znaleźć sposób, ale wystarczy o mnie.

wschod3 (800x248)

Mam propozycję dla Ciebie.

Wykonaj ćwiczenie, do którego ja wracam co kilka miesięcy.

(Wysyłałem je w newsletterze, więc jeśli nie chcesz przegapić podobnych technik, zapisz się na powiadomienia.)

Ćwiczenie opiera się na schemacie zaangażowania i konsekwencji opisywanym przez Roberta Cialdiniego. Autor przytacza eksperyment, w którym trzem grupom zadano to samo pytanie. Jednak pierwsza grupa odpowiadała ustnie, druga zapisywała wkładała do koperty, a trzecia zapisywała i pokazywała obserwatorom. Po pierwszej serii poddano w wątpliwość poprawność odpowiedzi podchwytliwym pytaniem „jesteś pewien?” i uczestnicy odpowiadali na to samo pytanie ponownie. Okazało się, że osoby, które na początku zapisywały i pokazywały swoją odpowiedź były najmniej skłonne do odrzucenia pierwszej odpowiedzi.

Dokładnie ten schemat myślenia zwiększa szanse na zrealizowanie marzeń i celów kiedy je zapiszemy, a jeszcze lepiej, kiedy je pokażemy innym.

Poniższa technika sprawia sporo frajdy, szczególnie, kiedy można wpisać datę spełnienia kolejnego marzenia.

Znajdź min. 20 minut czasu, kiedy nikt i nic nie będzie Ci przeszkadzać. Włącz komputer (koniecznie wyłącz Internet i inne rozpraszacze) albo otwórz notatnik i napisz na górze Moje marzenia. Chyba wiesz, co jest dalej do zrobienia :-)

Zanotuj wszystkie swoje marzenia

Mogą być małe i duże, te całkiem łatwe i wydające Ci się nierealne. Mogą dotyczyć posiadania rzeczy materialnych, doświadczeń, zdrowia, kondycji fizycznej, zdobycia umiejętności, Twojego charakteru, stylu życia, pracy, finansów, pomocy innym, relacji i wszelkich przygód, które Cię interesują.

Zacznij pisać i nie przestawaj. Nie myśl jak je zrealizować, ani które są realne. Pisz tak szybko jak potrafisz przez następne 15 minut.

To nie wszystko, to dopiero pierwszy krok, później:

  • Wybieraj spontanicznie – co jakiś czas zajrzyj do listy i wybierz marzenie, za które się zabierzesz. Wybierz małe albo duże, ale takie, które Cię zainspiruje.
  • Wracaj do listy – na początku miej ją najlepiej łatwo dostępną, zaglądaj przynajmniej raz w miesiącu, później co trzy miesiące. Dopisuj nowe marzenia i sprawdzaj, co się już udało.
  • Pokaż listę bliskim – dzieciom, przyjaciołom, kolegom z pracy. Możesz na początek wybrać tylko jedną osobę, na której szacunku Ci zależy, np. partnera życiowego.
  • Wizualizuj – mózg nie odróżnia rzeczywistości od dobrze stworzonego obrazu. Wyobrażając sobie ze szczegółami zrealizowane marzenie, mózg poszukuje sposobów doprowadzenia do niego.

Wykonuj te 4 kroki, a doświadczysz na sobie, jak świetnie działają.

Istnieją dwa powody, które nie pozwalają ludziom spełnić swoich marzeń. Najczęściej po prostu uważają je za nierealne. A czasem na skutek nagłej zmiany losu pojmują, że spełnienie marzeń staje się możliwe w chwili, gdy się tego najmniej spodziewają. Wtedy jednak budzi się w nich strach przed wejściem na ścieżkę, która prowadzi w nieznane, strach przed życiem rzucającym nowe wyzwania, strach przed utratą na zawsze tego, do czego przywykli.

Paulo Coelho

 dream (800x530)

PS. Już wiem, jakie kolejne marzenie dopisać do listy – zabranie klientów na coaching kariery albo warsztaty menedżerskie na Kanary :) Kto chętny?

Active Strategy Sp. z o.o.

ul. Kolista 14/22

54-152 Wrocław

NIP: 8943065098

KRS: 0000570503

REGON: 362233488

X